WAS Warsaw Airport Services Sp. z o. o.

90.9%

13.4°C

13:52

15:52

 
 

Jesteśmy nastawieni na klienta

W magazynie "Lotnisko" (nr 3, maj/czerwiec 2009) ukazał się wywiad ze Zbigniewem Knapczyńskim - Prezesem WAS-u:


Aktualny kryzys dotknął prawie wszystkie segmenty runku lotniczego. Jak sobie radzi WAS? W jakim kierunku będzie się dalej rozwijać?

Rzeczywiście, kryzys dotknął również agentów handlingowych, w tym i naszą Spółkę. Wymaga to od nas sporego, dodatkowego wysiłku. Problemy co robić i w jakim kierunku rozwijać firmę są omawiane niemal codziennie. Oczywiście wywiad prasowy nie jest najlepszym sposobem informowania o wszystkich naszych strategicznych zamierzeniach. Nie mamy jednak oporów przed podejmowaniem nowych zadań i wyzwań, niemniej z założenia chcemy robić to, na czym się znamy, czyli być firmą usługową dla linii lotniczych, pasażerów i użytkowników Portu. Podkreślam, że tak zdefiniowany cel jest szerszy niż tradycyjnie postrzegany zakres działalności agenta handlingowego, ale w mojej ocenie jest to kierunek uzasadniony wobec ograniczonych możliwości rozwoju w innych portach. Jednym z naszych najnowszych projektów było uruchomienie biur biletowych w obu terminalach, który okazał się sukcesem - i to jest kierunek, który chcemy nadal rozwijać. Jesteśmy nastawieni na klienta – pasażera. Sądzimy, że jest to jedna z możliwości powiększenia przychodów firmy nawet w okresie spadku liczby operacji lotniczych, na który nie mamy w zasadzie żadnego wpływu. Niestety firmy handlingowe nie generują ruchu lotniczego.


Kolejnym istotnym celem jest poprawa rentowności. Po okresie szybkiego wzrostu i inwestycji przyszedł czas na poprawę wskaźników rentowności. Stabilność i wiarygodność finansowa to gwarancja korzystnych warunków finansowania Spółki. A to z kolei pozwoli na dalszy rozwój spółki. Obecny kryzys dowodzi, że to właśnie firmy z dostępem do kapitału i z rezerwami finansowymi są w stanie rozwijać się wykorzystując pojawiające się możliwości rynkowe. Mam nadzieję, że również WAS będzie potrafił tę sytuację wykorzystać.

 

 

Od pewnego czasu powraca temat powiększenia liczby agentów handlowych działających na polskich lotniskach, przede wszystkim w Warszawie. Jak ten problem widzi WAS?

 Dziś, gdy w porcie lotniczym w Warszawie jest dwóch agentów i silnie ze sobą konkurujemy, to obawiam się, że zwiększanie ilości agentów może tylko w krótkiej perspektywie czasowej przyczynić się do spadku cen. W mojej ocenie, gdyby pojawił się teraz kolejny agent, to wcale nie zaowocowałoby to podniesieniem jakości poziomu usług. Poza tym, problemem jest również to, kiedy zainwestowane pieniądze miałyby się zwrócić. Na początku każdy kolejny gracz będzie musiał zainwestować spore środki, aby uzyskać niezbędne certyfikaty, zezwolenia, sprzęt lotniskowy oraz wykwalifikowany personel. Nie zapominajmy również o ograniczeniach infrastrukturalnych i trwającej rozbudowie portu. A zasobność tego rynku jest niestety ograniczona. Czy w takim razie, w dalszej perspektywie, nie skutkowałoby to zwiększeniem kosztów – wcale nie wykluczał bym takiego ryzyka. Zresztą to co stało się z naszym konkurentem jest przykładem bardzo trudnego funkcjonowania rywalizujących agentów handlingowych na bardzo dynamicznie zmieniającym się rynku. Wystarczyło parę miesięcy kryzysu w branży i trudności w przystosowaniu się organizacji do nowych reguł i jest katastrofa. Według mnie, jest to wyraźny sygnał do wszystkich, że rentowność tej działalności jest bardzo niska, jeśli w ogóle możliwa do utrzymania w dłuższym horyzoncie czasowym, zwłaszcza w czasie silnej presji linii lotniczych na poszukiwanie oszczędności za wszelką cenę. Jak widzimy na przykładzie z warszawskiego lotniska, granica została przekroczona.

Najlepszym sposobem na obronę przed utratą klientów na rzecz kolejnego agenta jest nasze doświadczenie i profesjonalizm. Od początku istnienia Spółki, misją Warsaw Airport Services jest świadczenie bezpiecznych i kompleksowych usług handlingowych o najwyższym standardzie jakości. Realizacja tych założeń pomogła nam w budowaniu silnej pozycji na warszawskim lotnisku. Przy tej okazji chciałbym bardzo podziękować naszym klientom za współpracę i zaufanie, bez którego nie moglibyśmy się tak rozwinąć. Nasz sukces opiera się również na tym, że potrafiliśmy sprostać zmieniającym się warunkom na rynku usług handlingowych.

 

Do niedawna firmy handlingowe miały problem z fluktuacją kadry. Czy i jak kryzys wpłynął na to zjawisko w WAS-ie?

 W zasadzie nie mogę powiedzieć, aby fluktuacja kadry była dla nas jakimś bardzo poważnym problemem. Jestem Prezesem WAS-u od października ubiegłego roku i jestem naprawdę podbudowany, bo i pracownicy, i kadra stanowią rzeczywiście najważniejszą wartość naszej firmy. Uważam, że moją rolą i całego kierownictwa jest, poza innymi równie ważnymi celami, dbanie o pracowników. Pracownicy mają stworzoną szansę awansu pionowego, a reguły tego procesu są jasne i określone. Dodatkowo zależy nam na ciągłym podnoszeniu poziomu kwalifikacji zawodowych pracowników. Praca na lotnisku bywa trudna, ale jest bardzo ciekawa.

W sezonie zimowym obniżyła się liczba obsługiwanych przez nas operacji, więc odejście lub zwolnienie części pracowników mogłoby być korzystne z punktu widzenia ekonomicznego. Jednak trzeba spojrzeć na problem w dłuższym horyzoncie czasowym, a nie tylko skupiać się na chwilowych wahaniach koniunktury. Staramy się więc utrzymać zespół, ponieważ odbudowywanie go oznacza długie miesiące szkolenia i zdobywania praktyki.

Wysokie morale załogi, dobra atmosfera pracy plus solidne szkolenia i działania managerów wspierających efekty szkolenia to świetna droga do dobrego produktu, z którego zadowolony jest klient – w przypadku WAS-u Linia Lotnicza i każdy indywidualny Pasażer.

 

Niedługo będą otwierane nowe lotniska jak np. Modlin, może Sochaczew. Jak zachowa się WAS? Czy będziecie starali się zaistnieć na tych lotniskach?

 Tak, oczywiście. Będziemy się starali rozszerzać naszą działalność w kolejnych portach, ale jest jedno „ale”. To „ale” to oczywiście kwestia racjonalności finansowej nowych przedsięwzięć. Jesteśmy firmą, która musi zarabiać i, która musi przynosić zyski, bo taki jest podstawowy statutowy cel jej istnienia. Nie będziemy wchodzić na nowe lotniska tylko z uwagi na fakt, że one powstają. Te działania muszą gwarantować rozwój i sukces finansowy spółki.

Dobrym przykładem rozwoju w tym kierunku może być nasza działalność w porcie lotniczym Rzeszów-Jasionka. Jeszcze dwa lata temu mało kto wierzył w rozwój tego lotniska. My zdecydowaliśmy się zainwestować w sprzęt handlingowy, przeszkoliliśmy załogę, daliśmy nasze know-how. Dziś lotnisko to rozwija się coraz szybciej. Obecnie port posiada regularne połączenia takich przewoźników jak LOT, Lufthansa czy Ryanair, a w sezonie letnim wznowione są operacje do USA oraz czartery. Wiemy, że kolejne linie lotnicze są zainteresowane połączeniami z tym portem. Patrząc z perspektywy czasu, warto było przeczekać trudny okres rozwoju, choć jeszcze kilka miesięcy temu nie było to takie oczywiste.

 

     

 

No bo i plany dotyczące organizacji Rzeszowa też były różne, a port jest trudny.

 Łatwo nie było, a bieżący rachunek ekonomiczny podpowiadał zupełnie inne rozwiązania. To są decyzje podejmowane na parę lat na przód.

Należy podkreślić, że sukces Rzeszowa nie jest przypadkowy i jest on efektem ogromnej determinacji ludzi zarządzających tym lotniskiem oraz wsparcia lokalnych władz.

Mamy nadzieję, dzięki partnerskiemu podejściu z naszej strony, również w jakimś stopniu się do niego przyczyniamy. W naszej ocenie, co potwierdzają również linie lotnicze, port ma korzyść z tego, iż ma sprawnego, wykwalifikowanego agenta handlingowego. Jestem przekonany, że linie lotnicze, mając gwarancję współpracy z dobrym, sprawdzonym agentem handlingowym, łatwiej podejmują decyzję o wchodzeniu na nowe rynki.

 

Mówiliśmy o zakresie rozwijanych usług. W Rzeszowie nie ma obsługi liniowej, czy będziecie chcieli wejść może i na ten rynek?

 To rzeczywiście jest problem. Myślimy o tym, ale z takim projektem wiążą się również poważne inwestycje. W najbliższej przyszłości będziemy musieli podjąć decyzje, ale to będzie efekt szerszej strategii firmy a przede wszystkim wymaga to wcześniejszego uzgodnienia z Władzami Portu. A jak już wcześniej wspomniałem, nie boimy się nowych wyzwań.
 
 

Dziękujemy bardzo za rozmowę i życzymy powodzenia.

30-06-2009